Strona Główna > Newsy > Klienci uciekają z UE? Pokłosie ograniczenia dźwigni

Klienci uciekają z UE? Pokłosie ograniczenia dźwigni


Od czasu wdrożenia przez European Securities and Markets Authority (ESMA) nowej unijnej dyrektywy MiFID II, minęły już trzy miesiące. Bezpośrednim skutkiem tego ruchu był m.in. gwałtowny spadek obrotów w sierpniu czy drastyczny spadek aktywności klientów, który doprowadził do serii obniżek ratingów głównych firm brokerskich.

Europejskie podwórko

W czasie gdy niektóre firmy w UE koncentrują się na ulepszaniu swojej oferty i dostosowaniu jej do nowych ram prawnych, inne stosują z goła inne podejście. Istnieje wyraźna różnica w strategicznym wdrażaniu regulacji. Przede wszystkim, można przyjąć, że istnieją dwa rodzaje spółek regulowanych w UE. Pierwszy z nich obsługuje klientów z całego świata, bez względu na kraj pochodzenia, a unijna licencja służy za swego rodzaju reklamę. Drugi z kolei, koncentruje się na konkretnych rynkach krajowych, tego typu firmy skupiają się głównie na świadczeniu usług na rzecz klientów z UE.

Pierwszy rodzaj robi wszystko, aby utrzymać wysokie wolumeny, a drugi typ zrobi wszystko, aby spełnić wymogi unijnych przepisów. Oczywiście istnieje również trzeci typ brokerów, będący hybrydą pozostałej dwójki. Stosuje on oba podejścia, balansując pomiędzy strategiami wedle potrzeby. Przeglądając listy brokerów regulowanych w UE, ciężko znaleźć brokera z licencją cypryjskiego CySEC, który nie posiada zagranicznej spółki zależnej. Firmy ścigają się, aby wypełnić luki powstałe w wyniku nowych regulacji, ponieważ ich klienci wymagają handlu z wysokim poziomem dźwigni. Na przykład większość brokerów regulowanych przez FCA skupiła się na przestrzeganiu nowych zasad. Firmy te są mocno nastawione na lokalny rynek i aktywnie rozwijają nowe produkty, aby pozostać konkurencyjnym.

Europejski regulator w styczniu tego roku ogłosił zamiar wprowadzenia nowych ram regulacyjnych i rozpoczął konsultacje dla klientów oraz brokerów. Instytucja jednak, jak się okazało, nie była zbyt zadowolona z informacji zwrotnych na temat proponowanych zmian. Wiadomość o nowych regulacjach wzbudziła irytację wielu traderów, ponieważ nie mogli oni zdecydować o ryzyku, które chcą podejmować. W międzyczasie brokerzy martwili się o dostosowanie ich modelu biznesowego do nowych warunków i o zdolność do kontynuowania działalności w nowym środowisku.

Nieroztropne zachowanie europejskiego regulatora

Niezadowolenie ESMA z konsultacji zostało uwidocznione w desperackiej wiadomości od AMF wystosowanej do klientów detalicznych kilka tygodni temu. W liście opublikowanym na swojej stronie internetowej, wątpliwie odwiedzanej przez detalistów, regulator stwierdził, że celem nowych ram jest ochrona inwestorów. Francuski regulator zachęcał inwestorów do „przeciwstawienia się niektórym platformom handlu online i ich staraniom na rzecz obejścia oraz przechytrzenia zabezpieczeń wprowadzonych przez organy regulacyjne”.

AMF podkreśliło również, że zdaje sobie sprawę, że niektórzy brokerzy sugerują otwarcie konta poza UE. Jest to jednak jedyne, co mogą zasugerować, kiedy klienci pytają ich o dostęp do wyższej dźwigni finansowej, a nie spełniają wymogów klienta profesjonalnego. Klienci są gotowi podjąć ryzyko i przenieść swoje pieniądze do podmiotu spoza Wspólnoty. Chęć pokonania rynku i zarobku przyćmiewa dodatki w postaci ochrony przed ujemnym saldem czy systemu rekompensat. Wydaje się, że ESMA i francuski organ regulacyjny nie docenili apetytu na ryzyko wśród inwestorów detalicznych.

Koszmar spoza UE

W międzyczasie na rynku masowo pojawili się nowi, często nieregulowani brokerzy. Wielu z nich reklamuje się w mediach społecznościowych poszukując nowych partnerów afiliacyjnych z UE. Przyciągają ich obietnicami wysokich prowizji, dużymi zwrotami dla klientów, na które brokerzy z europy nie mogą sobie pozwolić.

Brak reakcji na odpływ klientów z europejskiego rynku utrudnia życie przedsiębiorstwom regulowanym przez UE. Nieregulowani brokerzy tylko czekają na klientów szukających alternatywy. Za przykład można wziąć nowego brokera CFD z Wysp Cooka. Zgodnie z dyspozycjami tamtejszego regulatora, firmy nie potrzebują licencji maklerskiej, aby prowadzić taką działalność. Firmom prowadzącym działalność brokerską wystarczy licencja na wymianę pieniędzy. Wyspiarskie ramy prawne nie określają wymogów kapitałowych, ani nie regulują sprzedaży instrumentów finansowych.

Broker obiecuje 3% miesięcznie, plus dodatkowe 15% za polecenie znajomych

Łatwo jest przekonać niewykształconych inwestorów detalicznych, że ktoś może zarobić stałe 3% miesięcznie i uzyskać 15% premii, jeśli tylko werbuje nowych klientów. Pomimo wysiłków, media oraz organy regulacyjne nie są w stanie uświadomić wszystkich interesantów o brudnym charakterze tego typu działalności. W historii całej branży finansowej nie było przypadku w którym ktoś, kto obiecuje nadzwyczajne zwroty, nie defraudowałby funduszy klientów.

Poniżej jeszcze jeden screen pokazujący jak „cudownie” może być po przejściu do brokera wspomnianego powyżej:

Brak limitów dźwigni i gotowe! 13 tys. w 1 dzień…

Autor: Dominik Zieliński

Jesteś traderem?

Pomóż innym i oceń swojego brokera! Skorzystaj z wyszukiwarki lub znajdź go na liście.



Reklama:

Najnowsze wiadomości:

Alphabet (Google) wypłaci pierwszą dywidendę w historii – akcje wystrzeliły

Alphabet Inc., macierzysta firma Google, ogłasza pierwszą w historii dywidendę oraz autoryzuje skup akcji o ...

ETFy na BTC i ETH dostępne w Hong Kongu – jakie inne kryptowaluty warto śledzić?

Hongkong niedawno zatwierdził fundusze ETF śledzące ceny bitcoina (BTC) i ethereum (ETH), stając się drugą ...

OctaFX oskarżony o manipulacje i pranie pieniędzy – odpowiedź brokera

OctaFX, globalny broker walutowy, odpiera zarzuty o pranie pieniędzy i manipulacje rynkowe, które pojawiły się ...

Predykcje ekspertów – tanie kryptowaluty, które mogą sporo urosnąć w tym roku

Po kilkudniowej walce ze spadkami, rynek kryptowalut zaczyna się stabilizować po niedawnych korektach, a wiele ...
Przewiń na górę
Exit mobile version